Szwedzkie szczupaki w sierpniu – relacja z wyprawy wędkarskiej

Gdzie wyjechać w tym roku? To pytanie stawiamy sobie co jakiś czas. W 2014 padło m.in. na Szwecję, z głównym celem w postaci połowu szczupaków. Zapraszamy do lektury artykułu poświęconego relacji z przebiegu naszego wyjazdu, opisom wydarzeń oraz naszym wnioskom. Mamy nadzieję, że Wam się spodoba i przyda przy okazji Waszych wypraw w ten region.

Gdzie wyjechać w tym roku? Jest parę miejsc, które szczególnie chętnie chcielibyśmy odwiedzić na świecie, ale w 2014r. z pewnych powodów te miejsca musieliśmy wykluczyć z naszej listy. Może więc gdzieś blisko? Szwecja i szczupaki? Ale przecież to prawie środek lata, więc nie jest to optymalny okres. Trudno, przynajmniej nie zmarzniemy, a ryb na pewno będzie więcej niż w Polsce. Więc postanowione :)

Przygotowania do wyjazdu zaczęliśmy w czerwcu, od zamknięcia wszystkich formalności oraz uzupełnieniu braków w sprzęcie wędkarskim, a zwłaszcza w przynętach. Ten wyjazd był dla nas wyjątkowy pod względem formalnym, gdyż skorzystaliśmy z oferty firmy Eventur Fishing, a nie jak zawsze organizowaliśmy od A do Z wszystko samemu.

Piątek 8 sierpnia.

Wyruszyliśmy samochodem z Warszawy. Podróż minęła szybko, a na autostradzie A1 na bramce z poborem opłat stawiliśmy się o 16:10, więc jako jedni z pierwszych przejechaliśmy autostradą za free, korzystając z prezentu od premiera ;)

Dojechaliśmy do terminalu Stena Line, odprawiliśmy się i czekając w 2 kolejkach samochodowych (na początku przed wjazdem przez bramę, a później w drugiej na sam prom), w końcu wjechaliśmy na pokład. Należy pamiętać, że samochód podczas rejsu jest niedostępny, więc warto zawczasu przyszykować sobie w bagażu podręcznym rzeczy, które będziemy potrzebowali podczas pobytu na promie.

Podróż promem minęła szybko i przyjemnie. Kajuta to mniejsza wersja hotelowego pokoju z ubikacją, umywalką, prysznicem, ręcznikami i pościelą. Generalnie czysto i warunki podróży komfortowe. Klucz do drzwi kabin stanowią bilety, które otrzymuje się przy odprawie, dlatego warto ich nie gnieść :) Na pokładzie można zjeść obiad (sałatka, sznycel, ziemniaki – to koszt 33zł), popijając piwem (10zł jeśli zamówione razem z obiadem lub 13 zł jeśli oddzielnie). Na 9 pokładzie dostępne jest WiFi, jednak na dobrą prędkość nie ma co liczyć. Dla wytrwałych jest też zorganizowana dyskoteka. Nam trafiła się kajuta niedaleko pod ową dyskoteką, więc co jakiś czas słyszeliśmy stukot przebiegających osób ;)

01-IMG_4439

02-IMG_4443

03-IMG_4485

Sobota 9 sierpnia.

Teoretycznie 1~1,5h przed zawinięciem do portu, trzeba udostępnić kajuty na sprzątanie. Ale tylko teoretycznie, bo my opuściliśmy kajutę ok. 6:45 (czyli godzinę przed przypłynięciem) i nikt nas nie odwiedził, również po powrocie ze śniadania okazało się, że kajuta nie była sprzątana. Podczas rejsu powrotnego, zauważyliśmy że kajuty są sprzątane pomiędzy momentem zejścia z pokładu poprzednich pasażerów, a wejściem nowych.

Odnośnie śniadania zapewnionego przez Stena Line, jest ono dostępne na pokładzie 9. W cenie 31 zł / os. za które otrzymujemy szwedzki stół w Szwecji ;) M.in. bekon, jajecznica, owoce, kiełbaski itd. – całkiem smacznie i dużo, co było ważne dla nabrania sił przed dalszą podróżą samochodem. Uwaga – w drodze powrotnej restauracja jednak była zamknięta więc zostawał bar z kanapkami lub ciastka w podręcznym.

04-IMG_4495

Podróżując samochodem po Szwecji trzeba pamiętać o przestrzeganiu ograniczeń prędkości, czego nie doświadczamy na polskich drogach :) Co prawda jak jest ograniczenie 90km/h, to Szwedzi zwykle jadą 95~100km/h, ale często w miastach są fragmenty z ograniczeniami po 30km/h i wtedy trzeba jechać owe 30 km/h. Generalnie drogi w Szwecji są dobrze oznakowane, więc nie ma wątpliwości gdzie i z jaką prędkością można się poruszać. Również bardzo mało spotkaliśmy sygnalizatorów świetlnych, jak i innych samochodów :) Finalnie okazało się, że oprócz bariery psychologicznej z rygorystycznym przestrzeganiem ograniczeń prędkości, taka jazda wyszła na dobre dla naszego baku benzyny, która w tym skandynawskim kraju jest droga (ok. 14,50 SEK/l 95-tki).

Kierowaliśmy się z Karlskrona do szkierów św. Anny trasą E22, która w znaczącej większości jest trasą po jednym pasie w danym kierunku. Po drodze są zatoczki, gdzie można się zatrzymać i np. zrobić sobie coś do jedzenia. Na całą trasę tylko w 2 zatoczkach zauważyłem jakieś osoby, w tym samochód z małym stolikiem jak do szachów przy którym siedzieli: batman, superman i robin w pełnym rynsztunku :)

Po drodze zatrzymaliśmy się na kawę w Valdemarsvik. Ładne, nieduże miasteczko, z uroczą przystanią dla łodzi. Odwiedziliśmy to miasto podczas pobytu jeszcze raz, gdyż było najbliższym miejscem z większym sklepem spożywczym.

05-IMG_4500

Do miejsca docelowego dotarliśmy ok. 14:00. Był to jedyny moment, gdy mieliśmy przyjemność zobaczyć właścicieli domków, do końca naszego pobytu (łącznie z dniem oddania wakacyjnego lokum) już ich nie widzieliśmy :)

Mieszkaliśmy w domku nr 2, położonym na samej górze, który naszym zdaniem posiadał najładniejszy widok i najlepsze usytuowanie. Był drewniany i pomalowany w typowo szwedzkim stylu, mieścił 4 osoby (4 oddzielne łóżka na piętrze), a na siłę nawet 5~6 osób (dodatkowe osoby na rozkładanej wersalce na parterze). Posiadał salonik, w pełni wyposażoną kuchnię, łazienkę, TV, radio, kuchnię elektryczną, czajnik, mikrofalówkę i piekarnik. Nie miał pościeli w standardzie, więc warto jadąc zabrać ją lub śpiwory, tak my to zrobiliśmy. Trzeba pamiętać o tym, że gospodarze bardzo dbają o czystość i przed opuszczeniem domku należy go dokładnie posprzątać (w domku jest nawet instrukcja po polsku co dokładnie należy zrobić) i wyrzucić posegregowane śmieci. Innymi słowy pozostawić domek w nie gorszym stanie niż go odebraliśmy. Jest to piękna zasada, którą staramy się stosować w czasie naszych podróży jak i życiu codziennym. Warto o tym pamiętać i zwrócić domek lśniący, aby pozostawić po sobie dobre wrażenie i wyrobić w innych krajach opinię o Polakach jako o porządnych osobach :)

06-IMG_4572

07-IMG_4501

08-IMG_4502

09-IMG_4503

W domku obowiązuje też całkowity zakaz czyszczenia ryb! Znalezienie w nim łusek oznacza dodatkową opłatę za specjalne czyszczenie. Gospodarze przy przekazaniu obiektu proszą o podpisanie umowy z informacjami o zasadach czyszczenia domku, segregowania śmieci, czego wolno, a czego nie i pobierają depozyt 1500 SEK zwracany na koniec wyjazdu jeśli wszystko jest OK.

Po odebraniu domku podjechaliśmy odebrać łódź do sąsiedniego gospodarza, Pana Larsa. Bardzo sympatyczny człowiek, który za każdym razem witał nas z uśmiechem na ustach. W swojej szopie miał „pike score board”, gdzie notował złapane w tym roku, przez odwiedzjących go wędkarzy, okazy powyżej 100cm. Największy egzemplarz mierzył 116cm i został złowiony w maju. Widząc nas Lars orzekł jednak, że my mamy nikłe szanse na takie sztuki, gdyż sierpień to stanowczo za ciepły okres na szczupaki. Przy okazji zapytałem go czy sam łowi, skoro mieszka w takim miejscu, odpowiedział że tak, ale tylko siecią co jakiś czas na własne potrzeby. Pan Lars przekazał nam komplet map, wydrukowaną prognozę pogody, informację na temat ekologicznego paliwa do silnika na łodzi (cena 21 SEK/l) i samą łódź. Pobrał także 1500 SEK depozytu.

Nasza łódź prezentowała się dobrze i była (jak na nas dwoje) duża – Uttern 4350 z silnikiem Yamahy 25KM. Na koniec Lars przypomniał o zapisaniu swojego numeru telefonu w naszych telefonach komórkowych i skontaktowaniu się z nim za każdym razem, gdy będziemy chcieli uzupełnić paliwo lub gdy będziemy potrzebowali nagłej pomocy na wodzie (brak paliwa lub inne wypadki). Wpisaliśmy więc go sobie pod hasłem „rescue” do kontaktów i jednocześnie do końca wyjazdu tytułując Larsa tym zwrotem :)

10-IMG_4587

Szybko się rozpakowaliśmy i skompletowaliśmy sprzęt, gdyż już nie mogliśmy się doczekać pierwszej chwili na wodzie, chcąc jeszcze skorzystać z możliwości popływania tego dnia przed wieczorem :) Wystartowaliśmy :)

Na pierwszy front wybraliśmy jezioro znajdujące się na prawo od domków, które podobno jest pełne sandaczy.

11-IMG_4570

Po wypłynięciu okazało się, że był to bardzo wietrzny wieczór, co oznaczało konieczność ciągłego manewrowania silnikiem. Tutaj trzeba zaznaczyć zasadę panującą na szkierach: nie zbliżamy się łodzią do jakiegokolwiek pomostu, łodzi lub innego człowieka na odległość mniejszą niż 100m. Szwedzi bardzo sobie cenią prywatność.

Na pierwszą rybę wyjazdu nie musieliśmy długo czekać, gdyż przy trzcinach Karolcia zacięła 28cm okonka. Sprawił on nam dużo radości, bo ten wieczór planowaliśmy jako rekonesans, a tu od razu rybka :)

12-IMG_4511

Popłynęliśmy do kolejnej miejscówki, wiało konkretnie i łowienie polegało na odpływaniu od brzegu, 2 rzutach i ponownym odpłynięciu, bo wiatr szybko znosił nas na brzeg. Przy drugiej nawrotce nastąpiło silne uderzenie w przynętę i branie na kopyto 4L prowadzone równomiernie średnim tempem z podrywaniem co jakiś czas. Wędka 20lb wygięła się bardzo mocno. Holowałem chwilę, gdy okazało się, że wiatr wepchną nas prawie w trzciny. Przekazałem więc wędkę Karolci, a sam manewrując silnikiem odbiłem od brzegu. Szczupak jak na złość ciągną do dna by następnie skierować się wprost pod śrubę. Karolcia na szczęście go zatrzymała, ale ryba dalej sprawdzała granice możliwości wygięcia wędkiJ Gdy odpłynęliśmy na bezpieczną odległość od trzcin przejąłem sprzęt i zakończyłem hol, a Karolcia podebrała rybę. Pierwszy szczupak wyjazdu i od razu 80cm – czego chcieć więcej :)

13-IMG_4518

Byliśmy bardzo szczęśliwi. Łowiliśmy jednak jeszcze chwilę dłużej i Karolci zameldował się okoń 30cm i szczupak tej samej długości.

Drugą stroną medalu tego dnia był fakt, że mapy nie opisują głębokości tego jeziora, więc pływa się częściowo po omacku. My ciągle mieliśmy uruchomioną echosondę i tylko gdy następował spadek głębokości, od razu zwiększaliśmy czujność. Raz zauważyliśmy bardzo obiecującą zatoczkę, więc podpłynęliśmy a tu głębokość spada stopniowo z 5m do 4, 3, 2, 1,5. Zmniejszyliśmy więc prędkość do tępa żółwiego i płyniemy dalej. Niestety nagle usłyszeliśmy, że nasza śruba dotknęła skały :( Wycofaliśmy się i obejrzeliśmy śrubę, na krawędziach dwóch łopatek zeszła farba – nie ma więc tragedii, ale dostaliśmy nowy sprzęt i już go trochę uszkodziliśmy.

Na tym skończyliśmy pierwszy dzień i rekonesans na wodzie – było pięknie a liczyliśmy, że w kolejnych dniach będzie jeszcze piękniej :) I kto twierdził, iż sierpień miał być za ciepły na szczupaki :) Jedynie przygoda ze śrubą burzyły nam humor a w myślach godziliśmy się z koniecznością zwrotu kosztów za spowodowane uszkodzenie.

Wieczorem „łomżing” ;)

14-IMG_4529

Niedziela 10 sierpnia.

Wczoraj w nocy bardzo mocno wiało i padało. Całe szczęścia poranek powitał nas słabiutkim wiatrem i słońcem przebijającym się przez chmury – będzie dało się pływać :) Wyruszyliśmy

15-IMG_4536

Pierwszą rybą był szczupak Karolci złapany przy trzcinach na Salmo Sweeper 12cm SCS, którą to przynętę chwilę później straciliśmy, przez pękniętą agrafkę. Ja złowiłem 4 szczupaki o wielkościach 45-70cm, wszystkie na Sweepera 14cm RPE.

16-IMG_4533

Generalnie dzień raczej średni jeśli chodzi o ryby, ale dzięki warunkom atmosferycznym dało się jakoś w miarę komfortowo pływać i łowić.

Poniedziałek 11 sierpnia.

Poranek przywitał nas deszczem, co skutecznie wykorzystaliśmy na wyspanie się do 9:00 i przed popołudniowe zakupy w Valdemarsvik. O 15:00 przestało lać, więc ruszyliśmy na wodę, zastanawiając się jak ryby będą brały po tak deszczowym dniu. Zaczęliśmy od opłynięcia okolicznych miejscówek, łowiąc fajne okonie, np. Karolci 33cm

17-IMG_4553

Docelowo – chcieliśmy dopłynąć na rozległy 1m blat znajdujący się około 45 min łodzią od naszego domku. Po drodze podziwialiśmy piękne domki Szwedów.

18-IMG_4558

Dopłynęliśmy na upatrzoną miejscówkę. Był to bardzo rozległy blat o głębokości 1m mocno porośnięty roślinnością, powolnie wypłycający się przy brzegu, gdzie z wody wystawały rzadkie trzcinki, stopniowo gęstniejące bliżej brzegu.

19-IMG_4565

Miałem poważne wątpliwości, czy powinniśmy tutaj pływać, aby przypadkiem nie uszkodzić śruby, Karolcia jednak mocno nalegała więc spróbowaliśmy :) Tego dnia zmieniliśmy trochę taktykę i jedna osoba była przy silniku manewrując nim, a druga w tym czasie łowiła.

Podczas mojej tury rzucałem Sweeperem 14cm RPE między wystające trzcinki i poczułem lekkie branie, ale nie udało się zaciąć. Kolejne rzuty wykonałem w okolice tego samego miejsca licząc na ponowny atak i udało się. Widziałem atak jakiejś ryby pod wodą, ale niestety ponownie nie udało się zaciąć. Parę rzutów później ponowne uderzenie, dokładnie w miejscu pierwszego ataku i tym razem był J Ryba nie chciała się poddać, orała podwodną roślinność z całej okolicy. Po dłuższym holu w końcu była przy łodzi i Karolcia ją wyjęła. Zmierzyliśmy – 90cm. Piękny spasiony szczupak :)

20-IMG_4564

To koniec na dzisiaj, szczęśliwi wróciliśmy do domku :)

21-IMG_4566

Wtorek 12 sierpnia.

Dzień rozpoczęliśmy o 8:00, na dworze było słonecznie, ale wietrznie i bardzo zimno. Założyliśmy ciepłe stroje. Przyjechaliśmy z upalnej Polski, by w sierpniu marznąć na wakacjach :)

22-IMG_4571

Zauważyliśmy także, że na jeziorze po prawej stronie od domku, było zawsze znacznie bardziej wietrznie niż na szkierach.

Tego dnia Karolcia złowiła parę szczupaków o wielkości 40-60cm

23-IMG_4577

U mnie tego dnia największy melduje się szczupak 80cm na niezwodnego sweepera, którego to niestety chwilę później urwałem, a był to jedyny w pudełku :( Szczupak wyglądał na bardzo wychudzonego, dodatkowo miał parę szram na boku. Dosłownie dwa zdjęcia i szybko wypuściliśmy go do wody, aby jak najmniej zmęczyć biedaczysko.

24-IMG_4584

Tego dnia do sukcesów mogliśmy również zaliczyć złamanie wiosła :) Tym razem na naszym 1m blacie próbowaliśmy zakotwiczyć. Niestety kotwica zbierała tylko rośliny i nie powstrzymywała spychania łodzi. Aby odpłynąć kawałek postanowiliśmy skorzystać z wioseł i niestety okazało się, że dawno nie były używane. A jedno było na tyle spróchniałe, że zaraz po paru machnięciach załamało się.

Popołudniu spłynęliśmy na obiad do domku, tuż przed dużym deszczem. Zatankowaliśmy i okazało się, że zużyliśmy 21l paliwa. Po obiedzie nadal nie przestawało padać, więc wykorzystaliśmy ten dzień na zwiedzenie najbardziej popularnego zoo w Szwecji, z którego relację umieścimy w przyszłości jako oddzielny artykuł.

25-IMG_4615

Tęcza zauważona podczas powrotu z zoo

26-IMG_4685

Środa 13 sierpnia.

Poranek przywitał nas słońcem i lekkim wiatrem. Jednak finalnie był to najgorszy dzień jeśli chodzi o ryby i warunki atmosferyczne.

Tego dnia postanowiliśmy zwiedzić atrakcyjnie zapowiadającego się łowisko, znajdujące się bardzo daleko od nas. Gdy byliśmy już daleko zauważyliśmy że goni nas duża burza. Zaczęliśmy szukać schronienia, ale finalnie postanowiliśmy przeczekać na wodzie. Całe szczęście burza minęła nas o włos. Odczekaliśmy aż woda się uspokoi i zaczęliśmy łowić na początku w nowym miejscu, by po chwili przenieść się w nasze stare. Niestety nic nie brało, woda była bardzo mętna. Po jakimś czasie zauważyliśmy 2 nowe nadciągające burze. Wracać już nie było jak, całe szczęście blisko była keja. Jednak okazało się że i tym razem nam się upiekło, gdyż te 2 burze przeszły jedna po prawej stronie, druga po lewej, a między nimi był wąski przesmyk, w którym się znaleźliśmy :) Żartowaliśmy, że do 3 razy sztuka. Był już wieczór, wiec w drodze do domu zahaczyliśmy jeszcze o 3 inne miejscówki. Było totalnie bezwietrznie. Okazało się, że to cisza przed kolejną burzą i kiedy nad nami pojawiła się trzecia czarna chmura – byliśmy już w domku :)

27-IMG_4733

28-IMG_4722

29-IMG_4724

Tego dnia złowiliśmy zaledwie 3 sztuki :(

Karolci szczupak 63cm

30-IMG_4699

Moja prośba: płyń po prababcię :)

31-IMG_4712

Czwartek 14 sierpnia.

Pobudka o 7:00 gdyż prognoza pogody przewidywała bezdeszczowy poranek i trzeba było to wykorzystać. Niestety okazało się, że był to także bezwietrzny poranek.

Jako teren na przedpołudniowe obławianie wybraliśmy jezioro po prawej stronie. W czasie dopływania na upatrzone miejsca, zauważyliśmy na jeziorze wydarzenie, które w Polsce już prawie nie występuje: atak okoni na stado drobnicy :) Przy rzucie obrotówką lub małą gumką i przeciągnięciem jej tuż pod stadem rybek, przynęta była wielokrotnie atakowana :) Wielka szkoda, że u nas występuje to tak rzadko.

Przedpołudnie zakończyliśmy więc paroma okonkami i niedużymi szczupakami.

32-IMG_4742

W drodze do domku na obiad, zauważyliśmy, a raczej na początku usłyszeliśmy, jeszcze jedno zjawisko. To wielkie stada drobnicy przy bezwietrznej pogodzie zbierały pokarm z powierzchni wody, wydając przy tym odgłos mlaskania :) Serce wędkarza bardzo się cieszy, gdy widzi takie zasoby małych rybek, mając świadomość, że dzięki nim ma na czym urosnąć dorodny drapieżnik :)

Po dopłynięciu do domku zatankowaliśmy, tym razem 15l. Również podczas naszego obiadu trochę popadało, ale na szczęście zerwał się w końcu słaby wiatr. Plan na popołudnie, to zwiedzenie nowych miejsc na wprost i na lewo od kanału, którym wypływaliśmy na szkiery.

Zaczęliśmy od miejscówki, którą z niewiadomych przyczyn do tej pory omijaliśmy. Była ona umiejscowiona przy wyspie tuż obok naszego kanału. Brzeg wyspy od tej strony porośnięty był pasem trzcin, przed którymi rozciągał się paru metrowy blat o głębokości 4m z podwodną roślinnością, która gdzieniegdzie sięgała powierzchni. Dalej woda o głębokości kilkunastu metrów. Wiatr idealny, bo w kierunku blatu i pasa trzcin. W jednym z pierwszych rzutów trafił się szczupak 83cm na kopyto 6 :) Kopyto było prowadzone w standardowy dla mnie sposób: równomiernym średnim tempem z podrywaniem co jakiś czas, aby gumka wyłożyła się na bok i zalusterkowała wygłodniałym szczupakom w okolicy ;)

33-IMG_4749

Zaczęło się fajnie. Dalej zmieniając często miejscówki złowiliśmy sporo kolejnych ryb. Zwykle szczupaki, tylko że mniejsze, ale za to Karolcia wyciągnęła dwa piękne, grubiutkie garbuski: jeden 35, drugi 31 cm.

34-IMG_4761

35-IMG_4764

Wracając do domu zahaczyliśmy jeszcze raz o tą najbliższą nam miejscówkę lecz tym razem nagrodziła nas tylko szczupaczkiem 45cm. Wiatr znów przestał wiać… koniec brań.

Piątek 15 sierpnia.

Nie padało, wiał bardzo lekki wiatr i było chłodno, bo jedynie 16C w połowie sierpnia :) Wstaliśmy o 7 aby skorzystać ze sprzyjających warunków pogodowych.

Przedpołudnie, zaowocowało tylko w parę szczupaków max 60cm. Generalnie wiatr był za słaby i ciężko wyczuwalny, co uniemożliwiało dokładne zlokalizowanie miejscówki z rybami. Opływaliśmy wiele trzcin, jednak tak jak zostało wspomniane z bardzo słabym rezultatem. Powrót na obiad i po 14-stej ruszyliśmy na nasz ostatni połów tych wakacji.

Popołudniowe łowienie oparliśmy na sprawdzonej taktyce w postaci ciągłej zmiany miejsc. Trafiło się sporo szczupaków po max 60cm. Dwa z nich nosiły ślady wcześniejszego złowienia – rozerwane ale zagojone skrzela.

36-IMG_4776

Ze szkierów spłynęliśmy ok. 21:30 i po dopłynięciu umyliśmy dokładnie łódkę.

37-IMG_4778

38-IMG_4780

39-IMG_4784

40-IMG_4791

Sobota 16 sierpnia.

Wczesna pobudka o 6:00, szybkie śniadanie, pakowanie i porządne sprzątanie domku oraz dokończenie czyszczenia łódki, aby wszystko zostawić w takim stanie jak otrzymaliśmy. Czekała nas również procedura wywiezienia śmieci i ich segregacja. Zgłosiliśmy Panu Larsowi, aby sprawdził dokładnie śrubę po naszym przypadku przytarcia. Okazało się, że śruba była w standardowym stopniu zużycia więc za nią i wiosło nic nie musieliśmy płacić. Dostaliśmy pochwałę za idealne posprzątanie domu i łodzi, a co za tym idzie zwrot depozytu minus koszt zużytego paliwa. Na pożegnanie obdarowaliśmy Larsa piwami, by zaszczepić łomżing na obcej ziemi i zapoznać go z inną marką niż „Tyskie” (które jako jedyne polskie piwo podobno znał) ;)

Czas wracać, było bardzo fajnie, szkoda tylko, że tak krótko :( My jednak już planujemy powrót :)

 

PS

Parę faktów i wniosków z naszego wyjazdu:

Stosowany sprzęt:

  • Major Craft Arrival ARC-69MH + Shimano Exsence DC
  • Major Craft ARC-69DWF + Shimano Calcutta Conquest 201DC
  • Major Craft Turel TUS-682MH + Shimano Twin Power C3000

Najlepsze przynęty:

  • Salmo Sweeper 14cm RPE
  • Salmo Sweeper 12cm SCS
  • Kopyto 6 w kolorze perłowym z czarnym grzbietem
  • Kopyto 4L w kolorze perłowym z czarnym grzbietem

Najlepsza strategia łowienia w Szwecji:

  • Łowimy po nawietrznych stronach!
  • Szczupaków trzeba szukać, dużo pływać. Występują w danym miejscu, a w innym teoretycznie równie dobrym, ich nie ma. Następnego dnia sytuacja może być odwrotna, bo szczupaki migrują. Albo przesuwamy się łódką obławiając to miejsce, albo wykonujemy 10-30 rzutów i jak nie ma brania, płyniemy w kolejne miejsce.
  • Idealne miejsca z naszego doświadczenia to brzeg z trzcinami i dalej blat o mniej więcej stałej głębokości (sprawdzały nam się blaty od 80cm do 4m), idealnie gdy jeszcze jest on porośnięty roślinnością. Rzuty jak to możliwe wykonujemy między trzciny i dalej prezentujemy przynętę ciągnąć ją już nad blatem.

O czym nie zapomnieć wybierając się w sierpniu na szkiery:

  • O ciepłych ubraniach (zimowa czapka, rękawiczki, ciepłe ubrania) :) Mimo, że to połowa lata, to w Szwecji potrafi być zimno
  • O echosondzie – niezbędna na szkierach
  • Przydaje się też gps, aby zapisywać ślady podróży

 

PPS

Wszystkie ryby wróciły do wody :)

4 komentarze do “Szwedzkie szczupaki w sierpniu – relacja z wyprawy wędkarskiej”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Udowodnij, że jesteś człowiekiem - przepisz tekst z obrazka

Please type the characters of this captcha image in the input box